Tym razem zamiast pisać o tym jaka tegoroczna jesien była cudna, może po prostu podzielę się tym, dlaczego tak naprawde zaczęłam wrzucać zdjęcia do sieci i dlaczego tak późno. Uczyłam się fotograi w czasach, gdy lustrzanki cyfrowe byly tylko w zasiegu marzen moich i wszystkich kolegów z roku. Ale dzięki temu od samego poczatku pozałam wyjątkową atmosfere ciemni i zapach chemi do wywoływania zdjęć. Tam wlasnie nauczylam sie obróbki zdjec, bez uzycia komputera. Gdy udało mi się kupić pierwszą lustrzankę cyfrową, najczesciej robiłam zdjecia dla siebie i znajomych. I tak bylo przez parę lat. Po prostu chowałam zdęcia do szuflady. Żadnego przełomu nie było, zaczęłam po prostu umieszczać nieśmiale posty. Miałam mieszane uczucia bardzo dlugo, nie wiedziałam czy kogoś to zainteresuje. Jednak czy będę robić portrety najbliższych, czy zdjecia z moich podroży - zawsze będą dla mnie miały bardzo emocjonalne znaczenie. I odkąd nie trzeba zdjęć wywoływac, na dyskach twardych magazynuję setki a nawet tysiące zdjęć, które nigdy nie ujrzały by swiatła dziennego. Robię te zdjęcia nie po to, by sobie leżały w formie plików, ale po to abyś je ogladał, podziwiał, krytykował, lubił, albo przeszedl zupełnie obojetnie. Tylko wtedy to ma sens..
Monday, 16 November 2015
Because.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)













No comments:
Post a Comment